Motywacja

Czekasz, aż pojawi się ktoś, kto Cię zmotywuje do działania?

O gdyby pojawił się ktoś, kto by mnie zmotywował do działania! Tyle udałoby mi się wtedy osiągnąć. Zła wiadomość. Prawdopodobieństwo, że ktoś taki się pojawi jest raczej niskie. Gdzie miałby się pojawić, skąd? Jeśli dobrze się nad tym zastanowić, to nawet trudno sobie wyobrazić realistyczny scenariusz takiego cudownego zdarzenia. Takie podejście podobne jest do uzależniania swojego szczęścia od wygranej na loterii. Motywacja bierze się z działania.

Motywacja

Nie czekaj na moment, w którym „poczujesz” się zmotywowany do tego, żeby zacząć realizować swoje plany i ambicje. Najprawdopodobniej nigdy on nie nastąpi. Motywacja nie pojawia się nagle znikąd, porywając ludzi do robienia wielkich rzeczy. Motywacja pojawia się z działania. Ściślej rzecz ujmując, motywacja pojawia się z poczucia, że działania przekładają się na wymierne rezultaty, które z kolei dają poczucie własnej wartości.

Wiem, jesteś bardzo zajęty. Ja też jestem.

Ale co z tego wynika?

Kilka lat temu zajmowałem się dużym projektem inwestycyjnym. Moim zadaniem było dokończenie budowy i uruchomienie dużego sklepu, po tym jak generalny wykonawca ogłosił bankructwo i zszedł z budowy. Było to bodaj najcięższych 8 miesięcy w moim życiu. Zajmowałem się budową, jednocześnie odpowiadając za część procesów związanych z uruchomieniem sklepu. Byłem bardzo zajęty. Tak zajęty, że nie miałem czasu, by zastanowić się co jest dla mnie naprawdę najważniejsze.

Wiem, że jesteś bardzo zajęty

Photo Credit: FootMassagez Flickr via Compfight cc

Moim największym wyzwaniem była silna presja czasu – i co gorsza budżetu – ze strony inwestora wynikająca z faktu, że generalny wykonawca nie wywiązał się z terminów oraz zobowiązań wobec swoich podwykonawców. Z dnia na dzień stanąłem na czele skomplikowanego projektu, bez możliwości zrealizowania niezwykle ważnego etapu każdego projektu – przygotowania. Niestety bez odpowiedniego przygotowania projektu możemy być jedynie bardzo zajęci, często nawet nie wiedząc jakie, tak naprawdę powinny być efekty naszych działań. Na szczęście szybko się opamiętałem i wygospodarowałem czas konieczny na przygotowanie projektu tak, aby jego realizowanie nie było działaniem po omacku. Obecnie zawsze zaczynam dzień z precyzyjnym planem tego, co chcę osiągnąć. Wszystko jest zaplanowane w kalendarzu, w myśl zasady, że to co nie jest wpisane do kalendarza, na pewno nie zostanie zrealizowane.  Dbam też o to, by moje “bycie zajętym” przybliżało mnie każdego dnia do najważniejszych dla mnie celów.

Perfekcjonizm to podstępny wirus – tym trudniej go zwalczyć.

Mam na swojej liście spraw tematy, które powinny być dawno załatwione. Niektóre bardzo dawno. Co gorsza nie są to sprawy, o których zapomniałem, czy które traktowałbym po macoszemu. Przeciwnie – większości z nich poświęciłem wiele godzin pracy. Niestety pomimo poświęconego im czasu, wciąż nie skończone, wiszą nade mną jak topór, powodując wyjątkowe poczucie winy i porażki. Perfekcjonizm to podstępny wirus.

Perfekcjonizm to podstępny wirus

Wiem, że dawno mogłem je skończyć. Wiele z tych tematów można nawet uznać za gotowe, jednak nigdy nie “odhaczone” jako zakończone. Z prozaicznego powodu, jakim jest przekonanie, że rezultat nie jest wystarczająco dobry. Może być lepszy, może być dużo lepszy. I powinien. Bo nie jest perfekcyjny.

Przepis na porażkę czy przepis na sukces?

Czy szukałeś kiedyś przepisu na paskudną zupę lub ciasto, które nie urośnie. Pozornie byłoby to coś skrajnie głupiego. Paradoksalnie, można by się wiele dowiedzieć z takiego przepisu. Tak samo, jak można się nauczyć od kogoś, kogo życie dalekie jest od ideału, za którym wszyscy podążamy. Warto wiec również wiedzieć jaki jest przepis na porażkę.

przepis na porażkę

Jim Rohn żartował, że przegranych nie zaprasza się na wykłady. Byłoby trochę trudno płacić za rady komuś, kogo życie stanowi pasmo porażek. Szkoda, bo od takich osób można by się również wiele nauczyć. Jim Rohn zachęcał do wyciągania wniosków z negatywnych przykładów, na równi z pozytywnymi.

Jak nie zmarnować wakacji – 3 proste strategie.

Hurra wakacje! Tak, i jak tu nie zwariować? Niestety wakacje dla rodziców często oznaczają więcej komplikacji i zdwojone obowiązki. Szkoła – jakby nie patrzeć – w znacznym stopniu wspiera nas w procesie wychowywania naszych dzieci. Wiem, że wielu się nie zgodzi z moją tezą, ale nie o tym rzecz w tym poście.  Niewątpliwie czas wakacji wymaga od nas nieco innej organizacji.

jak nie zmarnować wakacji

Pamiętajmy, że rytm dnia, do którego przywykliśmy, najczęściej nie ma zastosowania w wakacje. Wszelkie próby realizowania znanego nam planu dnia będą najpewniej źródłem frustracji. Nie pozostaje nic innego jak zaakceptować ten fakt i dobrze przygotować się do okresu, kiedy dzieci nie chodzą do szkoły. Tylko w ten sposób znajdziemy – czego wszystkim życzę –  czas na odpoczynek i unikniemy niepotrzebnego stresu.

7 kroków do dobrego nawyku

Na początek muszę przyznać się do pewnej słabości. Mam zwyczaj wieczorami sięgać po swój iPhone i przeglądać w nim Internet. Przeglądam newsy – te same po raz kolejny lub wiadomości w sieciach społecznościowych. Pomijając chwilową rozrywkę, nawyk ten nie wnosi nic szczególnie wartościowego do mojego życia. Z pewnością mógłbym ten czas wykorzystać lepiej.

W końcu postanowiłem coś z tym zrobić. Niestety zwalczanie złych przyzwyczajeń nie przychodzi łatwo. Na szczęście istnieje kilka strategii, które pomagają stosunkowo szybko osiągnąć wyznaczony cel i trwale poprawić jakość naszego życia.

4 powody, dla których warto porzucić wielozadaniowość.   

Podejmujemy się wielu zadań. Przyjmujemy niezliczoną ilość wyzwań, których skuteczna realizacja ma świadczyć o naszej wyjątkowej efektywności i inteligencji. O tym jak niezbywalni jesteśmy dla naszej firmy, jak pożądani na rynku pracy…

Photo Credit: Chim Chim via Compfight cc

Problem polega na tym, że często ogromna ilość zadań, które realizujemy równocześnie jest źródłem stresu i wypalenia zawodowego. W rezultacie cierpi na tym jakość naszej pracy, nasza reputacja, a co najgorsze zdrowie psychiczne i fizyczne. Wpadamy w wyniszczającą spiralę… wielozadaniowości.