Nie trać dnia przed zachodem słońca – kilka pomysłów jak ocalić pozornie stracony dzień.

Tytuł nie jest przejęzyczeniem, ani moim błędem wynikającym ze słabej znajomości polskich przysłów. Zwykliśmy mawiać do siebie, z ‘wrodzonym polskim optymizmem’, aby nie chwalić dnia przed zachodem słońca. Czasem jednak przychodzi nam motywować się mówiąc do siebie: nie trać dnia przed zachodem słońca.

nie trać dnia przed zachodem słońca

Nie pamiętam kiedy ostatnio miałem problem z chwaleniem dnia i poczuciem, że zrealizowałem wszystkie zadania, które stały przede mną lub czego sam od siebie wymagałem. Częściej było odwrotnie i już w połowie dnia wiedziałem, że nie uda mi się odhaczyć większości zadań na mojej liście. Być może – i pewnie tak jest – wynika to ze słabej organizacji lub niskiej dyscypliny. A nie daj Boże, obu naraz! Coś jednak podpowiada mi, że nie jestem osamotniony w tym temacie, a stracone dni zdarzają się wielu z nas.

Niezależnie od powodów, dla których nasz dzień odbiega od tego co sobie zaplanowaliśmy, warto powalczyć o każdą minutę i nie poddawać się. Warto nawet wtedy, kiedy dzień ma się ku końcowi, nie zaliczać go do straconych, ale wykorzystać pozostały czas najlepiej jak to jest możliwe.

Możemy powiedzieć sobie nie trać dnia przed zachodem słońca i zrobić jeszcze kilka rzeczy, aby ocalić pozornie stracony dzień:

  1. Zaakceptuj, że takie dni będą się przytrafiały. Czasem zasypie nas wiele nagłych spraw (warto zabezpieczać czas na niespodziewane w agendzie dnia). Najprawdopodobniej, nie jest to Twój ostatni dzień i jeszcze będziesz miał okazję zrobić to co nie do końca udało się dzisiaj. Rozpamiętywanie słabego dnia niczego nie zmieni. Szukanie winnych też.
  2. Przeglądnij co masz zaplanowane na kolejne dni. Czy to jak potoczył się dzisiejszy dzień nie spowoduje, że nie będziesz mógł wywiązać się z przyszłych zobowiązań? Jeśli musisz, przesuń spotkania już TERAZ, tak aby uszanować czas innych uczestników. Nie ma nic gorszego niż odwoływanie spotkań w ostatniej chwili – świadczy to o braku profesjonalizmu i szacunku dla innych.
  3. Wybierz jedno zadanie z dzisiejszej listy. Wybierz dowolne zadanie i dokończ je przed końcem dnia. Nie ważne co to będzie – zaległy telefon, mail. Cokolwiek miałeś zrobić dzisiaj (a może już dawno). Najlepiej jeśli będzie to coś sprawi Ci przyjemność. Nie rób niczego wbrew sobie. Mierz siły na zamiary. Upewnij się, że jesteś to w stanie zrealizować – przecież nie chcesz się jeszcze bardziej zdołować. Zrób to i z radością odznacz jako załatwione. Chodzi o to, by mimo wszystko skończyć dzień z pozytywnymi emocjami, zamiast rozczarowaniem i frustracją.
  4. Odstresuj się. To jak skończymy dzień ma ogromny wpływ na jakość naszego odpoczynku oraz to jak rozpoczniemy kolejny. Zdecydowanie na odstresowanie nie polecam używek. Efekt będzie chwilowy i nie wpłynie dobrze ani na jakość odpoczynku, a tym bardziej naszą formę w kolejnym dniu. Nie trać dnia przed zachodem słońca, nie może oznaczać – zapomnij, że dzisiaj był jakiś dzień.

Trudno chyba o lepszy dzień na napisanie tego postu. Właśnie doświadczam takiego nieudanego dnia, kiedy właściwie nie zrobiłem niczego ze swojego misternie ułożonego planu. Większość dnia przeleciało mi na załatwianie wrzutek, których nie miałem odwagi odrzucić. Do tego to ‘coś’ co powodowało, że trudno było mi się skupić na swoich zadaniach. Postanowiłem jednak napisać i opublikować ten post. Udało mi się to zrobić. A jeśli jeszcze, tekst ten będzie inspiracją dla choćby jednej osoby – trudno mówić o straconym dniu. Od razu poczułem się lepiej. Cieszę się, że w pewnym momencie powiedziałem do siebie: nie trać dnia przed zachodem słońca… nie będzie warto.

Komentarze

comments