Jak nie zmarnować wakacji – 3 proste strategie.

Hurra wakacje! Tak, i jak tu nie zwariować? Niestety wakacje dla rodziców często oznaczają więcej komplikacji i zdwojone obowiązki. Szkoła – jakby nie patrzeć – w znacznym stopniu wspiera nas w procesie wychowywania naszych dzieci. Wiem, że wielu się nie zgodzi z moją tezą, ale nie o tym rzecz w tym poście.  Niewątpliwie czas wakacji wymaga od nas nieco innej organizacji.

jak nie zmarnować wakacji

Pamiętajmy, że rytm dnia, do którego przywykliśmy, najczęściej nie ma zastosowania w wakacje. Wszelkie próby realizowania znanego nam planu dnia będą najpewniej źródłem frustracji. Nie pozostaje nic innego jak zaakceptować ten fakt i dobrze przygotować się do okresu, kiedy dzieci nie chodzą do szkoły. Tylko w ten sposób znajdziemy – czego wszystkim życzę –  czas na odpoczynek i unikniemy niepotrzebnego stresu.

Kolejny krok, czyli 5 zasad ustalania priorytetów.

Niedawno powiedziałem do swojej żony, że mam wrażenie, iż nadrobienie wszystkich zaległości, które nawarstwiły się w moim kalendarzu zabrało by mi chyba z 3 miesiące pracy od rana do nocy. Kiedy wsłuchałem się w to zdanie, poczułem się jeszcze gorzej. Ustalanie priorytetów jest częścią mojego codziennego planowania. Mimo to często efekty nie są takie, jakich bym oczekiwał. A lista bieżących i zaległych spraw do załatwienia, zamiast się kurczyć, robi się coraz dłuższa. Po chwili nadszedł jednak i moment refleksji. Czy naprawdę wszystkie te sprawy mają dla mnie znaczenie?

kolejny krok

Mówi się, że czasem łatwiej zacząć wszystko od początku niż naprawiać zagmatwaną sytuację. O ile czasem jest to prawda, o tyle w wielu przypadkach nie jest to po prostu możliwe. Postanowiłem przyglądnąć się swojej liście zadań. Które ze znajdujących się na niej spraw i zadań są wciąż ważne, a które przestały mieć już jakiekolwiek znaczenie?

Dlaczego się musi nie tylko na Rusi.

W miniony weekend wybrałem się z synem w góry. Postanowiliśmy po raz kolejny stanąć na szczycie Babiej Góry, czy jak kto (na przykład ja) woli Diablaka. Tym razem na szczyt weszliśmy żółtym szlakiem zwanym Percią Akademików. Niewtajemniczonym wyjaśnię, że jest to jedyny poza Tatrami szlak, na którym konieczne jest korzystanie z łańcuchów i wbitych w skalne ścianki stalowych bloków. Słowem szlak bardzo wymagający.

Schodząc w dół byliśmy bardzo zmęczeni. Maks narzekał na obolałe stopy i zmęczone mięśnie nóg. Ja zacząłem odczuwać silny ból w kolanie, który momentami uniemożliwiał mi normalne stawanie na lewą nogę. Schodzenie okazało się trudniejsze niż wspinaczka. Jedno co mi przyszło wówczas do głowy w ramach motywacji Maksa do dalszego marszu to brutalne ‘musimy zejść’. Możemy iść powoli, odpoczywać ile trzeba, ale ostatecznie musimy zejść szlakiem do Zawoi. W tej sytuacji naprawdę nie mieliśmy szczególnie wielkiego wyboru.

Ile krów ssie pokorne ciele?

Kiedy byłem mały, często słyszałem, że pokorne ciele ssie dwie krowy. Pokora była wskazana. Słyszałem też, że jeśli będę siedział w kącie to mnie dostrzegą, a zatem taka postawa jest po prostu bardziej pragmatyczna. Niestety moje późniejsze doświadczenia zupełnie nie potwierdziły tych ludowych mądrości. Mam poczucie, że we współczesnym świecie pokorne ciele może się do mleka zwyczajnie nie dopchać.

Praktykowanie pokory w pracy zawodowej to osobna historia – najczęściej oznacza większą odpowiedzialność i mniejszą wypłatę. Pamiętam skrajny przypadek, kiedy pokornie wziąłem na siebie projekt, w którym moi podwładni byli wynagradzani lepiej ode mnie. Byłem pokorny, chętny i gotowy, a to niestety oznacza również dostępny, skuteczny i niedrogi. Z powodu swojego usposobienia raczej nie próbowałem siedzenia w kącie i nawet boję się pomyśleć, jakie przyniosło by skutki.

Jak rozpoznać naładowane baterie?

[grwebform url=”https://app.getresponse.com/view_webform_v2.js?u=BpuJ6&webforms_id=11067201″ css=”on” center=”off” center_margin=”200″/]Niedawno słuchałem podcastu This Is Your Life Michaela Hyatt’a poświęcony rekrutacji pracowników. Michael mówi w nim o konieczności poszukiwania ludzi, którzy mają naładowane baterie. Metafora ta daje dość szerokie pole interpretacji. Nie chodzi tu jednak o ludzi, którzy nie zasypiają przy biurku w środku dnia. Chodzi raczej o stosunek do problemów, które pojawiają się codziennie w życiu zawodowym, ale i w równym stopniu osobistym, każdego z nas.

Kiedy zarządzałem działem logistyki w dużej firmie dystrybucyjnej, problemy pojawiały się całymi batalionami. Nie było spokojnego dnia. Skala przedsięwzięcia i stopień skomplikowania codziennych wyzwań nie dawał możliwości zapanowania nad wszystkim bez delegowania odpowiedzialności innym osobom. Niestety nie wszyscy byli gotowi na poszukiwanie rozwiązań na własną rękę. O ile umiejętność identyfikowania problemów i tego co sknocili inni jest dość powszechna, o tyle inicjatywa poszukiwania i wdrażania dobrych rozwiązań jest nieco rzadszym zjawiskiem. Wielokrotnie podczas spotkań, burzliwa rozmowa na temat tego co nam przeszkadza, cichła wraz z pytaniem o propozycje rozwiązania problemu.

7 kroków do dobrego nawyku

Na początek muszę przyznać się do pewnej słabości. Mam zwyczaj wieczorami sięgać po swój iPhone i przeglądać w nim Internet. Przeglądam newsy – te same po raz kolejny lub wiadomości w sieciach społecznościowych. Pomijając chwilową rozrywkę, nawyk ten nie wnosi nic szczególnie wartościowego do mojego życia. Z pewnością mógłbym ten czas wykorzystać lepiej.

W końcu postanowiłem coś z tym zrobić. Niestety zwalczanie złych przyzwyczajeń nie przychodzi łatwo. Na szczęście istnieje kilka strategii, które pomagają stosunkowo szybko osiągnąć wyznaczony cel i trwale poprawić jakość naszego życia.

Jak reagować na agresywne zachowanie – 4 zasady, które warto zapamiętać.

Każdy lider prędzej czy później spotyka się z sytuacją w której staje się obiektem ostrej krytyki. Jako lider prędzej czy później spotkasz się też z nieuzasadnionymi atakami, oskarżeniami czy pospolitą arogancją. Nie wszyscy będą zainteresowani twoim sukcesem, niektórym będzie to zwyczajnie nie na rękę.

Twoje intencje będą kwestionowane a kompetencje podważane. Jeśli nie jesteś na to przygotowany przeżyjesz to bardziej. Jeśli masz świadomość tego, co może Cię spotkać, będzie Ci łatwiej, choć tego typu doświadczenia nigdy nie są przyjemne.

4 powody, dla których warto porzucić wielozadaniowość.   

Podejmujemy się wielu zadań. Przyjmujemy niezliczoną ilość wyzwań, których skuteczna realizacja ma świadczyć o naszej wyjątkowej efektywności i inteligencji. O tym jak niezbywalni jesteśmy dla naszej firmy, jak pożądani na rynku pracy…

Photo Credit: Chim Chim via Compfight cc

Problem polega na tym, że często ogromna ilość zadań, które realizujemy równocześnie jest źródłem stresu i wypalenia zawodowego. W rezultacie cierpi na tym jakość naszej pracy, nasza reputacja, a co najgorsze zdrowie psychiczne i fizyczne. Wpadamy w wyniszczającą spiralę… wielozadaniowości.

Dlaczego warto mówić “nie” i jak to robić

Kilka dni temu przeglądałem swój zeszyt pomysłów – w rzeczywistości jest to notatnik Evernote, w którym gromadzę pomysły, które przychodzą mi do głowy – czasem w całkiem nieoczekiwanych momentach. Wybór kolejnego projektu nie jest jednak łatwy.

Photo Credit: boltron- via Compfight cc

Po głębszym namyśle stwierdziłem, że wielu z nich po prostu nie uda mi się zrealizować. Decyzja o wyborze jednego projektu lub przedsięwzięcia musi oznaczać rezygnację z innego, często równie wartościowego. Życie jest sztuką wyboru. Wybór jakiejś opcji jest siłą rzeczy, rezygnacją z innej. Nie można mieć wszystkiego (i nie warto). Nie znam nikogo, kto stawiał by na wszystkie konie w tej samej gonitwie… taka strategia po prostu się nie opłaca.

5 powodów, dla których wybrałem nowego iPada Mini Retina

Na początek muszę coś wyznać – jestem gadżeciarzem. I nie wstydzę się do tego przyznać. Mam też swoje, jak mniemam, dobre powody. O ile nie mam wątpliwości, że można doskonale zarządzać swoimi codziennymi sprawami przy pomocy notesu i długopisu, o tyle jestem przekonany, że nowoczesne narzędzia doskonale wspierają ten proces.

Jednym z moich ulubionych gadżetów jest iPad. Mój pierwszy iPad, to również pierwszy model jaki pojawił się w ofercie Apple – iPad 1, z 32 GB pamięci oraz modemem 3G. Służył mi dobrze przez około 2 lata. Niestety od pewnego momentu nie było możliwości aktualizacji systemu operacyjnego iOS. Pomyślałem, że przyszedł czas na “upgrade”.