Perfekcjonizm to podstępny wirus – tym trudniej go zwalczyć.

Mam na swojej liście spraw tematy, które powinny być dawno załatwione. Niektóre bardzo dawno. Co gorsza nie są to sprawy, o których zapomniałem, czy które traktowałbym po macoszemu. Przeciwnie – większości z nich poświęciłem wiele godzin pracy. Niestety pomimo poświęconego im czasu, wciąż nie skończone, wiszą nade mną jak topór, powodując wyjątkowe poczucie winy i porażki. Perfekcjonizm to podstępny wirus.

Perfekcjonizm to podstępny wirus

Wiem, że dawno mogłem je skończyć. Wiele z tych tematów można nawet uznać za gotowe, jednak nigdy nie “odhaczone” jako zakończone. Z prozaicznego powodu, jakim jest przekonanie, że rezultat nie jest wystarczająco dobry. Może być lepszy, może być dużo lepszy. I powinien. Bo nie jest perfekcyjny.

Dążenie do nieuchwytnego stanu perfekcji jest straszliwą pułapką. Mimo szlachetnych intencji, efekty takiej postawy są mizerne i zgubne dla naszej psychiki. Nic tak nie rujnuje naszej motywacji i poczucia własnej wartości jak bolesne przekonanie, że pomimo wysiłku i zaangażowania, nasze rezultaty są żadne albo co najwyżej mierne.

Dopóki nie uświadomiłem sobie, jak podstępnym wirusem jest perfekcjonizm, dość regularnie znajdowałem się w okolicznościach, kiedy wielogodzinna praca skutkowała wyłącznie rozczarowaniem i przekonaniem, że nic nie udało mi się osiągnąć. Wciąż w jakimś stopniu borykam się z tym problemem – co zresztą szczerze przyznałem na samym początku tego postu.

Parę tygodni temu byłem na konferencji w Santa Clara w Kaliforni – w samym sercu Silicone Valley, miejsce w którym powstają i działają prawdopodobnie najbardziej innowacyjne firmy na świecie. Założyciel jednej z nich – portalu LinkedIn – Reid Hoffman* powiedział: If you are not embarrassed by the first version of your product, you’ve launched too late. W moim bardzo wolnym tłumaczeniu: jeśli nie jesteś zawstydzony pierwszą komercyjną wersją swojego produktu, prawdopodobnie czekałeś zbyt długo z jego dystrybucją. Niezależnie jakości mojego tłumaczenia, zdanie to jest kwintesencją filozofii zgoła odmiennej od perfekcjonizmu. Historie wielu start-up’ow pokazują, że właśnie strategia działania i udoskonalania przynosi lepsze efekty, niż udoskonalanie w nieskończoność, czegoś czego nawet jeszcze nie rozpoczęliśmy.

Mimo, że wciąż nie czuję się zupełnie uleczony, mam wiele powodów do satysfakcji, odkąd zrozumiałem, że perfekcjonizm to podstępny wirus.

Wynika ona z postępów, które zrobiłem dzięki zastosowaniu poniższych reguł. Zwykle dają one szansę na to, by szybciej dostarczać zadowalające, zupełnie nie perfekcyjne rezultaty. Oto one:

1. Zaakceptuj, że spotkasz się z krytyką.

Bardzo często praprzyczyną perfekcjonizmu jest niskie poczucie własnej wartości i obawa przed surową oceną innych. Uwaga! Ważna wiadomość – spotkasz się z krytyką innych niezależnie od jakości swojej pracy i jej rezultatów. Zawsze – naprawdę – zawsze znajdzie się ktoś, kto krytycznie, a nawet złośliwie wypowie się (najczęściej napisze anonimowo w Internecie) na temat tego o robisz.

2. Realizuj wystarczająco dobry plan.

Powiedziałem kiedyś w żartach, że gdybym przez ostatnie 20 lat zrealizował 10% swoich planów, latałbym własnym odrzutowcem. Żarty żartami, ale coś w tym jest. Planowanie w nieskończoność jest typowym objawem wirusa perfekcjonizmu. Jeśli masz plan, który wygląda dobrze, po prostu zacznij go realizować. Perfekcyjny plan jest bezużyteczny, jeśli nie jest realizowany!

3. Najpierw działaj, później udoskonalaj.

Zawsze można aktualizować plan, który zaczęliśmy realizować. Tak naprawdę, aktualizowanie planu nie ma sensu, przed rozpoczęciem działań. Dopóki nie zaczniemy działać, raczej nie będziemy mieć nowych danych, które uczyniłyby nasz plan lepszym, gwarantującym sukces. Dopiero realizacja planu pozwala go zweryfikować, wyciągnąć wnioski i dokonać stosownych korekt.

4. Zatrudniaj lepszych od siebie.

Można przyjąć założenie, że nie znamy się na wszystkim najlepiej ;-).  Z pewnością znajdziemy kogoś, kto zrobi coś od nas lepiej. Dla mnie takim obszarem jest projektowanie – wszystkiego tak naprawdę – od broszury, po wystrój wnętrz. Sam nie potrafiłbym się zdecydować co jest ładne, a co brzydkie. Dlatego zamiast w nieskończoność poprawiać wygląd broszury czy banera, skupiam się na treści, a resztę pozostawiam lepszym od siebie.

Perfekcjonizm to podstępny wirus. Przyjmuje maskę dobrych intencji, jednocześnie wyrządzając niesłychane szkody. Pozbawia nas szansy na życie w sposób na jaki zasługujemy. Usypia nas i podcina skrzydła niszcząc poczucie własnej wartości. Wpędza w przekonanie, że jesteśmy ofiarami pechowych okoliczności i mimo wysiłku nie udaje nam się osiągnąć tego, czego pragniemy. Jest też mechanizmem obronnym przed zwykłym lękiem, ale to już temat na osobne rozważanie.

*) inne cytaty autorstwa Reida Hoffmana można znaleźć w Internecie, na przykład tutaj.

 

 

Komentarze

comments